Brak wpisu spowodowany był szokiem pomeczowym. Wprawdzie należało się spodziewać, że po wyniku w Chorzowie remis w Słowenii będzie sukcesem, ale to nie był kryzys formy. To był skandal. Widziałem reprezentację grającą źle. Widziałem ją grającą bardzo źle, ale tu padł rekord, który należałoby wpisać do jakiejś księgi. Drużyna, która jedzie wygrać mecz ostatniej szansy i oddaje pierwszy strzał na bramkę w 70 minucie...
Zawsze należy szukać pozytywów i faktycznie, może się czepiam. Przecież mogli nie oddać żadnego strzału. Mogli oddać kilka strzałów na własną bramkę, w tym co najmniej jeden celny, jak w Irlandii. Wprawdzie to też mogłoby się nie udać, bo jak nie idzie, to nie idzie... Boruc by przypadkiem złapał, albo jakiś słupek czy poprzeczka.
Nie ma co się pastwić, trzeba myśleć o przyszłości. Zostały dwa mecze. Z trenerem, który jednak zapewnił nam udział w ME i to po raz pierwszy w historii, należało się rozstać w sposób cywilizowany, ale cóż. Jaki pan, taki kram. Piłka w Polce wygląda jak jej włodarze. To nie jest od dawna tajemnicą dla nikogo. Słoma z butów wylezie zawsze. Choć z drugiej strony, to trener też nie zachowywał się w tym związku najlepiej.
Moim zdaniem szansa, że przeciwnicy zgubią kilka punktów wciąż jest realna. Nie wiem, czy jest możliwe, żeby nowy trener, działając w dodatku w trybie tymczasowym zbudował tymczasowo drużynę na 6 punktów... Chociaż gdyby Franz zebrał ekipę Lecha wzmocnioną dwoma, trzema zawodnikami, to pewnie gorzej by nie było. Bo czy w ogóle może być gorzej?
No, właśnie. Tak więc nie ma się czym przejmować. Trzeba trzymać kciuki i wierzyć, aż do kolejnego kryzysu, albo zapaści...
więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo
czwartek, 10 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz