Kilka dni przerwy daje świeże spojrzenie na wiele spraw... Po pierwsze, po co w ogóle pisać bloga, którego czyta kilka osób, w tym autor (bo dobrze jest przeczytać przed wysłaniem ;-)
Po drugie, co z tym kryzysem? Jedni mówią, że dopiero się zacznie, inni wręcz przeciwnie, a więc komu wierzyć?
Po trzecie, co z tą piłką? - skoro już o kryzysie mowa...
Zatem odpowiadam sam sobie: Po pierwsze, nie zawsze pisanie dla kogoś jest dobre. To trochę tak, jak z pisaniem na zamówienie. Wszystkich i tak zadowolić się nie da, a blog jest pewnym śladem, rodzajem pamiętnika, do którego można kiedyś wrócić, o ile Internet nie zniknie i przypomnieć sobie, jak to drzewiej bywało. I tu gładko przejdę do odpowiedzi na kolejne pytanie.
Kryzys, odmieniany przez przypadki, już nas tak nie przeraża, a nie którzy mogą nawet powiedzieć, jak niegdyś Liroy przy wręczaniu nagród, że ich to po prostu "nie wali". Bo cóż taki kryzys, w porównaniu np. z tym za oceanem?
Bezrobocie wzrosło tylko o około 2,5% (na razie), złotówka znacznie mocniejsza niż pół roku temu, statystyki ekonomiczne dla Polski korzystne, giełda w górę, a do tego lato było ładne, a jesień pewnie też będzie niczego sobie. Zatem czym się tu martwić? Otóż myślę, że jest czym i zgadzam się całkowicie z Peterem Shiff-em, że kryzys dopiero nas czeka. Oby nie nałożyły się na siebie tąpnięcia na świecie razem z naszym przyszłorocznym wzrostem deficytu budżetowego. Dalszy wzrost cen surowców może dołożyć do tego jeszcze wzrost inflacji, a wtedy miły sen się skończy. Może nie jest tak, że kryzys już u drzwi, ale należy go wypatrywać, na razie z daleka...
A pytanie trzecie...hm. Tu odpowiedź wydaje się mimo wszystko najtrudniejsza. Myślę, że wybór pana Stefana Majewskiego na trenera kadry jest, pisząc oględnie, jakimś eksperymentem. Wszelkie eksperymenty mają jednak to do siebie, że udają się bądź nie. Tutaj jednak sytuacja jest złożona, ponieważ "przymierzanie" trenera do kadry obarczone jest ryzykiem znacznie większym. Jeśli bowiem reprezentacja wygra oba mecze i znajdzie się przypadkiem na drugim miejscu w grupie, co jest matematycznie możliwe, to pokusa, aby pozostawić "zbawcę" na dłużej będzie niezwykle silna. Problem w tym, że wyciąganie wniosków z takiego układu tabeli będzie kompletnie nieuprawnione. Podrażnieni ostatnią porażką reprezentanci, wzmocnieni kilkoma zawodnikami, którzy marzą o tym, żeby się pokazać, mogą te mecze wygrać, zwłaszcza, że Słowenia pierwsze miejsce zapewni sobie być może już w najbliższej rundzie spotkań. Wówczas bez motywacji będzie przeciwnikiem nieco łatwiejszym. Pytanie co dalej? Czy trenowanie kilku drużyn naszej ligi, bez spektakularnych sukcesów, jest wystarczającą rekomendacją? Kolejne, to czy prezes Lato ma wolę rozpatrywania innych kandydatur na serio, czy to już sytuacja dogadana i przesądzona? Oby nie.
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak zaproszenie trenerów do konkursu, w którym przedstawiliby swój program, tak, jak trener Castellani w siatkówce. On rozpoczął od "nieplanowanego" sukcesu, więc teraz będzie mu trudniej, ale z kolejnych działań można go rozliczać. Z trenerami w piłce jest tak, że stawia się przed nimi tylko cele główne (ME lub Mistrzostwa Świata) i nic po drodze nie ma. To jest być może właśnie błąd, który powoduje, że albo jest euforia, albo kompletna depresja. Widząc małe kroczki, które prowadzą do celu łatwiej jest akceptować potknięcia i nie wieszać psów na trenerze i piłkarzach po każdym nieudanym meczu oraz krzyczeć hurra!, gdy uda się akurat wygrać z Portugalią. Lepiej wiedzieć, że może być nawet przez dwa lata słabo, po to, żeby zbudować silne zaplecze i sięgać po sukcesy seryjnie, tak jak drużyna nieodżałowanego pana Kazimierza Górskiego. To nie prawda, że on miał do dyspozycji piłkarzy wybitnych. Być może Deyna, Lubański, Lato czy Szarmach mieli szczyt formy na najważniejszych imprezach, ale przecież nie potwierdzali go znakomitymi osiągnięciami poza reprezentacją. Ktoś powie, że były inne czasy, że nie mogli się pokazać itd. Z tym również będę polemizował. My po prostu mieliśmy znakomitego trenera, który cały czas, konsekwentnie budował drużynę i osiągał najważniejsze cele. I takiego trenera nam potrzeba. Nie wiem czy wśród rozpatrywanych kandydatur jest ktoś taki. Być może trener F.Smuda, chociaż to też jest zagadka.
Lepiej jednak zaufać komuś, kto kilkakrotnie pokazał, że umie zbudować drużynę, niż eksperymentować, kombinować, a potem znów się wstydzić...
więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz