sobota, 5 września 2009

Obama Motors atakuje...

Kolejna, niemoralna propozycja reanimowania trupa za pieniądze podatników. Po wysłuchaniu Wiadomości o tym, że rozważana jest w Europie propozycja GM o dofinansowaniu miejsc pracy w fabrykach w Niemczech, Anglii i w Polsce na łączną kwotę 1,3 mld euro, z czego Polska miałaby pokryć, jako kraj biedniejszy, "tylko" 300 mln.

Jak podaje serwis Money.pl, rzecznik ds. konkurencji Jonathan Todd powiedział PAP, że KE nie ma informacji o staraniach General Motors ws. pomocy publicznej. Przypomniał jednak stanowisko Komisji co do warunków, jakie musi spełnić pomoc publiczna, by KE uznała ją za legalną.

"- Żadna pomoc publiczna nie może być przyznana pod warunkiem utrzymania produkcji w danym kraju, czy też utrzymania kontraktów z podwykonawcami w danym kraju. To spójne, konsekwentne stanowisko Komisji Europejskiej, oparte na wymogach unijnego prawa - podkreślił Todd."

Tako rzecze rzecznik, lecz nie takie numery już w administracji UE przechodziły...

Wprawdzie w fabryce Opla w Gliwicach twierdzą, że nic o takim wystąpieniu do rządu nie słyszeli, ale przecież nie o wszystkim władze General Motors, którą to firmę złośliwi nazywają już w tej chwili Obama Motors, muszą natychmiast informować dyrekcje poszczególnych zakładów.

Mam nadzieję, że nikt u nas nie zwariuje i nie da bankrutowi złamanego grosza. Pretekst, a właściwie szantaż, związany z rzekomym utrzymaniem miejsc pracy, jest w tym przypadku wyjątkowo bezczelny. Prawdopodobnie nikt nawet nie sprawdził jaki taka ochrona miałaby mieć sens ekonomiczny. Otóż ja policzyłem... 300 mln euro, to w tej chwili około 1,23 mld złotych, co daje, przy średniej pensji powiedzmy 3.500zł dla 5.000 pracowników (liczę już z podwykonawcami, bo w fabryce pracuje 2850 osób), można wypłacać wszystkim zasiłek w wys. 100% wynagrodzenia przez 70 miesięcy, a więc prawie przez 6 lat! Oczywiście, gdyby trzeba od tego zapłacić ZUS, to przez 4,5 roku, ale przecież dysponując wolną kwotą 300 mln euro należałoby jeszcze doliczyć procent składany, jako że w pierwszym roku wypłacilibyśmy tylko 1/6 kwoty. Reszta mogłaby procentować, co pokryłoby część kosztów (np. ZUS).

To tylko gdybania, ale wyliczenie pokazuje, że nawet gdyby uposażenia były o 100% wyższe, a w Anglii pewnie są wyższe o ponad 200%, to i tak znacznie lepiej dać pracownikom godne odprawy, a część z nich zatrudnić w firmie, która przejmie fabryki bankruta. Kryzys nie zwalnia od myślenia, ani od liczenia. Być może w GM o tym nie wiedzą, bo przecież zawsze można wyciągnąć rękę do lewicującego, a obecnie już chyba coraz bardziej lewitującego prezydenta, lecąc na spotkanie prywatnym odrzutowcem...

Na koniec pytania po części retoryczne: Ile do tej pory kosztowały nas stocznie? Ile jeszcze będą kosztować?


więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz