Tak krzyczą często kibice na stadionie, kiedy ich drużyna strzeli gola. Tym razem "gola" strzelają sobie kolejne banki w USA. Ściślej mówiąc była to raczej "kara odłożona". Nierychliwie, ale sprawiedliwie. Kto lichwą wojuje od lichwy ginie...
Złe kredyty, których geneza jest nieco bardziej złożona, jako że to FED sprokurował poniekąd destabilizację w takiej skali, kreując tani pieniądz poprzez obniżanie stóp procentowych aż do bólu, a więc tzw. "złe kredyty" stały się ostatecznie zabójcze.
Od początku kryzysu splajtowały już w USA 94 banki. Do pełnej setki coraz bliżej. Prezydent Obama będzie mógł uczcić rekord lampką szampana, wznosząc toast również za swojego poprzednika i pana Alana Greenspana. W każdym razie tradycja jest pielęgnowana i obecna administracja jeszcze niejedno nam pokaże, a możliwości ma ogromne... Koszty upadających właśnie Irwin Union Bank oraz Irwin Union Bank & Trust ("zaufania" - o zgrozo!) to ledwie 850 mln dolarów. W skali tego, co już w system bankowy wpompowano, to naprawdę kwota śmieszna.
U nas na razie bez zmian, to znaczy mijają powoli oznaki euforii po opublikowaniu danych regionu, gdzie jesteśmy gospodarczym lwem, tygrysem oraz samodzielnym liderem w jednym. Tu i ówdzie pojawiają się już nieśmiałe pytania o to, co będzie w przyszłym roku i jak ten przewidywany (prawdopodobnie dość optymistycznie) deficyt może nam zaszkodzić.
Dobrze raczej nie będzie, bo już teraz gołym okiem widać, że trzeba będzie "upchnąć" dwukrotnie większą pulę papierów dłużnych (jakoś ten deficyt Rząd pokryć musi), co nieuchronnie spowoduje zahamowanie inwestycji. Banki chętniej, bo bezpieczniej, będą kupować papiery od Rządu, zamiast udzielać kredytów, które zwłaszcza w niepewnej sytuacji rynku, mogą okazać się "trefne". Wypychanie inwestycji z rynku w taki sposób jest prostą konsekwencją prowadzonej polityki budżetowej. Oczywiście, można liczyć na rewelacyjne wyniki prywatyzacji "resztówek", ale to raczej złudne nadzieje. Ktoś, kto chce być właścicielem, nie będzie szczególnie zainteresowany nabyciem 10 czy 20% udziałów w jakiejkolwiek firmie (chyba, że ma w perspektywie realną możliwość uchwycenia pakietu kontrolnego). Po co ma kupować podmiot, na którego działalność nie będzie miał żadnego wpływu? Dlatego uważam, że w wielu przypadkach jest to nadmierny optymizm połączony z myśleniem magicznym.
Tego rodzaju sposoby na kryzys się nie sprawdzają, a przerzucanie zadłużenia na kolejne, właśnie dorastające, ale jeszcze nie do końca świadome tego, co im "władza" szykuje, pokolenia Polaków, jest działaniem jakie pamiętamy z okresu Gierka. Tyle, że obecnie nie zauważymy nawet zmiany jakościowej, bo przecież w sklepach nie przybędzie, a w inwestycjach też mniej jakby...
Jak już wiemy, zaklinanie Kataru zakończyło się fiaskiem. Zawsze lepiej stosować jednak jakieś sprawdzone lekarstwa, nawet jeśli są dość drogie...
więcej o kryzysie na stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo
środa, 23 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz