Miałem blisko miesiąc temu okazję obejrzeć na przedpremierowym pokazie film G.Brauna "Marsz wyzwolicieli", w którym reżyser pokazał m.in. na czym polegała naprawdę doktryna wojenna Stalina. Wiktor Suworow, po części narrator tamtych wydarzeń, uzasadnia tezę, że Stalin nie przygotowywał się do wojny obronnej, ale planował ekspansję na zachód...
Tymczasem wczoraj, w rocznicę napaści sowieckiej na Polskę we wrześniu 1939 roku, pokazano inny film reżysera "Defilada zwycięzców". To również poruszający dokument.
Zastanawia mnie jedno: Dlaczego w trakcie gdy toczy się ostra dyskusja na temat szkodliwej dla Polski propagandy uprawianej obecnie przez historyków i polityków rosyjskich, nie potrafimy sami przybliżać Polakom własnej historii? Czemu film, który może utrwalać w świadomości obywateli naszego kraju, prawdę historyczną i skłaniać do refleksji, jest emitowany o godz. 14-ej? Komu zależy na tym, aby obejrzała go jak najmniejsza liczba osób? Kto decyduje o tym, że powinniśmy czynić kolejne ukłony w stronę Rosji i nie nagłaśniać prawdy o 17.IX.1939 roku? Po co machać szabelką w kwestiach których zmienić nie możemy, a nie zmieniać tego, co powinno być naszym obowiązkiem i co można zrobić w prosty sposób? Czy może o wszystkim decydują pieniądze i zamiast misji publicznej mamy po prostu realizować program walki z konkurencją, pokazując zamiast historii jakąś wieczorną szmirę, bo wtedy zasiada przed ekranem więcej widzów?
To nie są pytania retoryczne. Ktoś powinien na nie odpowiedzieć. Degrengolada we władzach TVP nie może być usprawiedliwieniem dla tego rodzaju głupoty. Brak słów by nazwać to inaczej. Czyżby kolejny kryzys rozumu, czy może jednak świadome działanie? To byłoby znacznie bardziej groźne, czyż nie?
więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz