wtorek, 15 września 2009

Czasem można bez kryzysu...

Po długiej przerwie postanowiłem coś jednak napisać zainspirowany dziedziną, w której kryzysu nie widać. Na szczęście. Chodzi oczywiście o siatkówkę. Wreszcie mamy medal i to ten najważniejszy. Gra zespołowa okazała się być kluczem do zwycięstwa. ktoś mógłby powiedzieć, że przecież to jest gra zespołowa. Okazuje się, że czasem tylko z nazwy. Patrząc na osiągnięcia piłkarzy, czy ostatnie porażki koszykarzy, wyraźnie widać, jak wielkie znaczenie ma możliwość rotacji zawodników bez szkody dla jakości gry.

Tymczasem minister finansów dworuje sobie z ekonomistów unijnych, którzy przyznają, że się pomylili w prognozach PKB dla Polski za bieżący rok. Jak to mówią, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Może się okazać, że pomylili się wszyscy. Ciekawe kto wtedy przeprosi. Zwiększenie deficytu o 100%, jak się okazuje, już na nikim nie robi wrażenia. I słusznie. Po tym co się obserwuje za oceanem, to w sumie kaszka z mleczkiem...

Mimo wszystko byłbym w prognozach bardziej ostrożny. Ten 1 procent, wydawać się może nie tak istotny, ale w praktyce stoi za nim sporo prozaicznych, a ważnych dla przeciętnego Polaka spraw. Miejsca pracy, ceny produktów itd... To wcale nie jest zupełnie teoretyczna dyskusja. Do końca roku nie tak daleko, więc i prognozy nieco łatwiejsze. O ile jednak w 2009 będzie jeszcze stosunkowo nieźle, o tyle kolejne lata, przy obecnej polityce zadłużania państwa nie przedstawiają się, niestety, różowo. Kryzys odłożony w czasie może wydawać się lepszym rozwiązaniem, ale zwykle jest bardziej bolesny. Miejmy nadzieję, że nie będzie aż tak źle. Rząd i politycy muszą jednak wziąć przykład z siatkarzy i spróbować zagrać, przynajmniej w najważniejszych kwestiach, w jednej drużynie...



więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz