Wprawdzie dopiero za dwa dni wyjdzie szydło z worka, czyli dowiemy się (albo i nie) co też słychać w sprawie stoczni... Temat dyżurny, wszak jest sezon ogórkowy, a więc jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza, że ogórków na terenie dawnego, chyba już tak można napisać, zakładu posadzilibyśmy, że ho, ho... Warzywo wymagań dużych nie ma, a teren przynajmniej by się nie marnował.
Tymczasem Rząd, choć coraz mocniej zaKatarzony, robi dobrą minę do złej gry, aż tu znienacka w sukurs przyszły mu niespodzianie, podobno, świetne wyniki ekonomiczne kraju. Po prawdzie nie wiadomo czemu pan minister od finansów chwali się, że pomylił się o 100% w szacunkach PKB za pierwsze półrocze. Miało być 0,6%, a jest 1,1%. Obserwatorzy mogliby, całkiem niesprawiedliwie przecież, posądzić pana ministra, że się nie zna, albo co gorsza wyciągnąć, już z goła absolutnie nieuprawniony wniosek, że wszystkie inne prognozy, w tym założenia budżetowe, są wyssane z palca i polegają wyłącznie na loterii...
Aż strach pomyśleć, co by stać się mogło, gdyby na koniec roku okazało się, że przychody z podatków są, powiedzmy, o połowę wyższe i niepotrzebnie zabieraliśmy pieniądze różnym grupom zawodowym oraz tak mocno zaciskaliśmy pasa, że aż "gały" nam na wierzch wychodziły... Ale z kolei, w sytuacji odwrotnej, to znaczy, gdyby jednak przychody okazały się, co nie daj Boże, o 50% niższe... No, nie aż takimi pesymistami nie bądźmy, nieco więcej zaufania. W końcu pan minister, jak stwierdził, wybrał, wraz z nieocenionym panem premierem i innymi panami ministrami, jedyną słuszną w Europie drogę i proszę! Oni się nie znają. Szydzili, twierdzili, że robimy nieodwracalny błąd, ale my byliśmy twardzi, nieugięci i zwyciężyliśmy! Pokazaliśmy wszystkim! Nie tylko w Polsce, a teraz śmiało, bez żenady, możemy znów powiedzieć, że po kryzysie u nas nie ma śladu i że jak zwykle TKM! We are the champions, my friends!
Może się wprawdzie okazać, że nikogo nie wyprzedziliśmy aż tak bardzo, bo jak spadek PKB następował u sąsiadów z -1,5% na -5%, a u nas z 4,9% na 1,1%, to różnicy wielkiej nie widać, ale propagandowo brzmi dobrze: "Jesteśmy na plusie".
Pesymiści będą wieszczyć szybkie pogorszenie, niektórzy twierdzą, że "balon" giełdowy, na modłę amerykańską, tylko patrzeć, jak wystrzeli, a bezrobocie po powrocie z letnich saksów znów wzrośnie, ale kto by tam słuchał podobnych głupot. Cieszmy się i tańczmy wraz z Rządem, bo są powody do dumy. W Europie gospodarkę mamy, póki co, najzdrowszą, jako że się pan minister starał do niej nie mieszać. Złośliwi mogliby powiedzieć, że jest to generalnie słuszna zasada, bo nie należy się wciskać na siłę tam, gdzie człowiek zbyt pewnie się nie czuje. Lepiej zostawić to innym... Oj, złośliwców nam w kraju nie brakuje, prawda?
Przyznajmy jednak szczerze, że tak nie myślimy i chętnie przyłączamy się do tańca, nawet gdyby miało się wkrótce okazać, że był to taniec chocholi...
więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz