Goldman Sachs znów podnosi prognozy... Tym razem chodzi o prognozy PKB dla Azji i Chin. W zasadzie nie byłoby w tym nic dziwnego, ponieważ o korekcie w górę PKB dla Chin już słyszeliśmy w ubiegłym tygodniu.
Jak czytamy w komunikacie, bank skorygował swoje projekcje wzrostu PKB dla Azji z wyłączeniem Japonii, do 5,6 procent z 4,9 procent na ten rok i do 8,6 procent z 7,8 procent na 2010. Dla Chin jest 9,4 i 11,9% (poprzednio było odpowiednio 8,3 i 10,9 procent).
W zasadzie można by przejść obok tej informacji i nie zwrócić na nią uwagi, bo po pierwsze, mamy dość własnych problemów, więc niektórych to, że innym jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej, po prostu wk....a, tzn cieszy mniej jakby, nawet z lekką tendencją do irytacji.
Po drugie, nie widać bezpośredniego związku z naszą gospodarką (co oczywiście, nie jest do końca prawdą).
Po trzecie, jaka jest różnica czy Chińczycy będą mieli wzrost dziewięcio czy jedenasto-procentowy? Dla nas generalnie niewielka, ale...
Czemu ta informacja pojawia się wkrótce po pierwszym (dwudniowym) spotkaniu przedstawicieli Departamentu Skarbu USA z odpowiedzialnymi za gospodarkę urzędnikami z Chin? Otóż, moim zdaniem nie jest to przypadek. Goldman Sachs, od dawna jest niezwykle opiniotwórczą instytucją finansową, a nie jedynie zwykłym bankiem inwestycyjnym. Nie tylko zresztą dla Stanów, bo wiemy jak potrafią "zamieszać" również w Europie, a ich bliskie powiązania z rządem USA są powszechnie znane. Tak więc być może dla nas nie ma to wielkiego znaczenia, ale dla Ameryki, największego dłużnika Chin, jest niezwykle istotne w jakiej kondycji będą się znajdowały gospodarki wierzycieli. Im lepsza będzie koniunktura, tym dłużej uda się przeciągać kwestie rozliczeń finansowych pomiędzy tymi państwami, oczywiście, jeśli tej koniunktury nie zapomni się właściwie wykorzystać.
Masowa produkcja dolarów prawdopodobnie spowodowała poważne zaniepokojenie partnerów zza Wielkiego Muru, więc coś należało z tym fantem zrobić. A co można zrobić lepszego, jak za pośrednictwem sprawdzonych, wiarygodnych i dodajmy od razu, wdzięcznych "przyjaciół" (Goldman Sachs bez dotacji mógł podzielić los Lehman Brothers, Merril Lynch i kilku innych dużych banków, które upadły w tym roku), podnieść rating danego kraju. Inwestorzy poczują się bezpieczniej i zaczną nadmuchiwać nowy balon, tym razem będzie to balon koloru żółtego... Schładzanie koniunktury w Azji nie leży w interesie USA. Im więcej dolarów teraz wchłonie rynek azjatycki, tym lepiej. Oczywiście, pod warunkiem, że nadal będzie kupował papiery dłużne Stanów, a żeby eksportować, musi to czynić. De facto, jest to forma subsydiowania własnego eksportu. Recesja w USA jest zagrożeniem dla eksporterów, dlatego w obawie, że dolar będzie śmieciem, Chiny ponownie powiązały kursy tych walut sztywno. Ale wbrew przewidywaniom, inne waluty osłabiły się w stosunku do dolara, a umacniający się juan spowodował spadek eksportu o ponad 20% (dane z kwietnia). System naczyń połączonych musi więc jeszcze jakiś czas działać, to oczywiste, ale rynek wewnętrzny Chin jest na szczęście na tyle duży, że nagłej recesji w "państwie środka" nie należy się spodziewać.
Najbardziej cyniczny jest jednak koniec komentarza: "Goldman podał, że Azja skorzysta również z lepszych perspektyw Stanów Zjednoczonych." To już jednak gruba przesada... Perspektywy mają Stany zaiste "świetlane". Nadmuchują właśnie kolejną bańkę, tyle, że aż tak, jak poprzednio nadmuchać już jej się nie da. Sił w płucach braknie, jako że zdrowie gospodarki już nie to samo...
Teraz coś z zupełnie innej beczki. Zadzwonił do mnie dziś rano doradca inwestycyjny, który co jakiś czas namawia mnie do aktywnej spekulacji. Tym razem zatelefonował z rewelacyjną propozycją zainwestowania w akcje firmy Novartis, która, jak być może niektórzy już słyszeli, jest zamieszana w dostarczenie skażonej szczepionki z wirusem ptasiej grypy. Testowano ja na bezdomnych z Grudziądza, jako szczepionkę na zwykła grypę, płacąc im od 5 do 20 zł za przyjęcie specyfiku. Kilkanaście osób zmarło. Śledztwo toczy się (mam nadzieję, a w każdym razie się toczyło) w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. Przesłuchiwano więc lekarzy i personel medyczny szpitala, w którym podano szczepionki. Sprawa chwilowo ucichła, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi... Tym razem nie jest to kilka tysięcy złotych.
W samej tylko Szwecji zamówiono 18 mln szczepionek. Ile zamówi się w Polsce, a ile a Stanach? No, właśnie...
Problem w tym, że pandemię starano się wywołać już w kilku krajach, przy użyciu różnych, przemyślnych technik, jak np. wybuch paczki ze szczepionkami w pociągu Intercity w Szwajcarii (paczkę wieziono z firmy Baxter, producenta szczepionki, w Meksyku do laboratorium szwajcarskiego). Raport opisujący podobne historie, w części ewidentnie noszące znamiona działań kryminalnych, liczy już sobie ponad 1000 stron, a pani Jane Burgermeister z Austrii wytacza właśnie proces firmie Baxter, WHO oraz rządowi USA, w którym zamierza wykazać, że są to działania świadome, które zmierzają do wywołania pandemii. O tym jakie zyski mogłyby odnieść WHO czy rząd USA, może już kiedy indziej, w każdym razie sprawa wygląda na rozwojową, oczywiście, o ile wcześniej pani Jane nie zginie nagle w niewyjaśnionych okolicznościach, bo gra toczy się o wielką stawkę i nie tylko o pieniądze...
Natomiast, jak sądzą doradcy inwestycyjni, rekomendujący akcje firmy Novartis, mają one natychmiastowy potencjał rozwojowy przekraczający 10% na wejściu. Wiadomo, świńska grypa się pojawia coraz częściej, zatem trzeba jej będzie jakoś zapobiegać, a firmy, które wezmą w tym procederze udział, mają perspektywę wielomilionowych zysków, ergo - ich akcje pójdą w górę, być może nawet na słabszym rynku (nie wiadomo czy we wrześniu będą spektakularne wzrosty). Zatem czysty zysk... No właśnie, czy aby na pewno "czysty"?
więcej o kryzysie na naszej stronie: nakryzys.com,
a jeśli ktoś chce koniecznie wziąć jakiś kredyt, to zapraszam do porównania ofert w naszym "miasteczku" Bankowo
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz