I tu właśnie pojawia się myślenie magiczne po raz pierwszy. Autorzy nie dostrzegają, że w USA od dłużego czasu zapanował niemal socjalizm. Chcieliby wmówić, tylko nie wiadomo komu bardziej, czytelnikom, czy może sobie, bo przecież nie można traktować wszystkich swoich czytelników jak kompletnych idiotów, że oto nadchodzi nowa era, gdzie "realizm ekonomiczny" (słowa p. J.Żakowskiego) będzie wreszcie lekarstwem na zły czas, który spowodowali liberałowie. To jest właśnie znakomity przykład myślenia oderwanego od faktów. A fakty są takie, że to niekontrolowana podaż taniego pieniądza pozwoliła na nadmuchanie rynku derywatów i nieruchomości do niebotycznych rozmiarów. Keynes się kłania, proszę panów... Nie liberalizm. Odejście od Bretton Woods i niekontrolowany dodruk papierków - czy to może też teoria ekonomii liberalnej? Odkrycie przez Miltona Friedmana prawidłowości związanej z podażą pieniądza i jego propozycja ograniczania kosztów państwa musi być przez lewaków postrzegana jako zamach na podstawowe prawa jednostki. Potrafię to zrozumieć, ale żeby przypisywać tej teorii związek z kryzysem, podczas gdy państwa w gospodarkach świata nigdy nie było tak wiele, jak obecnie, to już bezczelność, a nie głupota nawet.
Kolejny aspekt magicznego myślenia, to wspomniany wyżej "realizm". Pan Jacek Żakowski pisze, że firmy państwowe działają często lepiej od prywatnych, które wymuszają na państwie olbrzymie subwencje. Podaje przykład samochodów francuskich Renault, Peugout-Citroen oraz z drugiej strony koncern Chryslera. Mógłby podać GM, bo to jeszcze ciekawszy przypadek. I to jest właśnie myślenie życzeniowe, bo od 1999 roku głównym partnerem i kooperantem Renault, a także właścicielem 15% jego akcji jest Nissan Co Ltd (Renault kupiło 35% akcji Nissana). Dzięki takiemu aliansowi, firmy produkując część modeli opartych o te same podzespoły, poprawiły konkurencyjność na rynku, a i tak rząd francuski w lutym br przyznał swoim koncernom samochodowym 6 mld nisko oprocentowanej pożyczki (gwarantowanej przez państwo - czytaj: można jej ewentualnie nie zwrócić). Jakoś nikt się nie przejął zarzutami, że to protekcjonizm i że konkurencja dla innych marek europejskich... Argument, że w USA dofinansowano (zresztą o wiele bardziej) Chryslera oraz GM, jest kompletnie chybiony, ponieważ TO właśnie nie ma NIC wspólnego z liberalizmem. Ochrona molocha, pod naciskiem lobbystów, wspieranym przez terrorystów ze związków zawodowych, to najgorsze z możliwych rozwiązań. Tyle, że są to pomysły socjalistyczne, a nie liberalne. I takich "liberalnych rozwiąń" zatosowano więcej. Wszędzie z podobnym skutkiem.
Kolejny absurd - były szef FED. Trudno zrozumieć czemu nagle przyznanie się do "winy" przez Alana Greenspana traktuje się jako dowód porażki liberałów? Przecież to ewidentny przykład pogwałcenia praw ekonomicznych i zdroworozsądkowych. Tylko magicznemu myśleniu lub presji, (bo trudno posądzać Greenspana o brak elementarnej wiedzy), można przypisać działania, które wzmocniły siłę kryzysu, bo przecież przyczyny były znacznie głębsze, a ich początek to oderwanie pieniądza od jakiegokolwiek parytetu surowcowego. Być może nigdy się nie dowiemy jakim naciskom podlegał Greenspan, ale trzeba też pamiętać, że FED nie jest bankiem centralnym USA i relacje pomiędzy Kongresem, Prezydentem i Rezerwą Federalną są dość skomplikowane. Opowieści, że brak interwencjonizmu państwowego prowadzi do kryzysu, albo że więcej własności prywatnej jest złem, można między bajki włożyć. Prawdą jest, że molochy, takie jak GM, mają problem, który polega na właściwym nadzorze właściciela. Rozdrobnienie akcji i korupcja w zarządach oraz finansowe rozpasanie managementu, to są minusy nieopanowanego rozrostu firm, gdzie zaczynają działać prawa Parkinsona, podobnie jak w firmach państwowych. I to jest moment, w którym wypada się z panem Jackiem Żakowskim zgodzić, tyle, że to nadal nie ma nic wspólnego z liberalizmem. Lew Trocki twierdził, że należy dać władzę menedżerom, a oni już zniszczą kapitalizm. To, co widzimy w przypadku molochów, które należą do setek tysięcy ludzi, dysponującymi akcjami, a więc w praktyce, podobnie jak w gospodarce socjalistycznej, nikt nie czuje się ich właścicielem, jest karykaturą kapitalizmu. Zarządza całością grupa kolesiów zblatowanych z rządem, skąd dostaje zamówienia i w razie czego, również dotacje i to ma być przykład na klęskę doktryny liberalnej? Potęgę Ameryki zbudowały małe firmy. Może pan Jacek już o tym zapomniał i serwuje nam nieświeżego kotleta, licząc, że kogoś można jeszcze na taki bełkot nabrać. Pewnie ktoś naiwny uwierzy...
Pogląd jakoby działania neoliberalne doprowadziły do zapaści, jest zwykłym "przyprawianiem gęby" prawdziwym liberałom. Być może panów z "Krytyki politycznej" tak bardzo ucieszyłaby porażka doktryny liberalnej, że nawet z największego lewaka zrobią na siłę "neoliberała". Wiadomo, przy takiej prasie "hulaj dusza, piekła nie ma" i można by znów zaciągać kredyty, podnosić podatki i rozdawać kolesiom fajne synekury... ten wariant "pragmatyzmu" pod postacią lewicy z ludzką twarzą już przerabialiśmy.
Nie, panowie! To się już nie zdarzy. Ludzi można ogłupić, ale wszystkiego im się wmówić, na szczęście, nie da...
więcej o kryzysie na stronach portalu nakryzys.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz